Werner Freund - spotkanie Poznan

Drukuj
PDF

Spotkanie z Wernerem Freundem  Poznań

 

Idea wilczych parków w Europie

 

I znowu krótka relacja ze spotkania z człowiekiem – legendą. Widoku nie sposób zapomnieć – człowiek blizna. Z urwanym uchem, szramami na twarzy, z palcami powykręcanymi. To cena za życie wśród dzikich zwierząt jako ich towarzysz i brat. Werner Freund, założyciel Wilczego Parku w Merzig w Niemczech dzieli się z nami paroma migawkami ze swojego życia.

 

Przedmowa – p. Nawrat

W naturze aż 25 gatunków zwierząt ma korzyść z życia Wilka. W naturze jednak ciężko jest Wilki obserwować. Najłatwiej zobaczyć je zimą, po śladach, po oznaczaniu terenu, z samolotu można dojrzeć Wilki śpiące całą watahą w śniegu.

Wilcze Parki powstają by chronić Wilki i by uświadamiać ludziom ich prawdziwą naturę. Oswaja się tu Wilki z człowiekiem, młode są odbierane w 21 dniu życia i izolowane od watahy aż do 4 miesiąca życia. W tym wieku można oddać je mając szansę, że nie będą się bały człowieka w przyszłości. Za lęk przed człowiekiem odpowiedzialny jest jak zidentyfikowano jeden gen.

Wilk a pies: Pies ma mózg o 30 % mniejszy. Jego zachowanie jest podobne do Wilka w wieku 6 miesięcy.

 

Wykład W. Freunda

Pan Freund mówi o sobie, że chociaż studiował w Niemczech na Uniwersytecie, to jego głównymi profesorami były Wilki, ale też psy.

Pochodzi z rodziny pasterskiej, od dzieciństwa żyje w towarzystwie psów. Po wojnie, w czasie głodu, chodził na polowania ze swoim psem myśliwskim. Kiedyś pies upolował sarnę, nie chciał jednak dopuścić do niej swojego pana. Zdesperowany Werner uderzył psa w głowę i zabrał zwierzynę. Od tego incydentu pies uznał jego przywództwo, a człowiek dzielił się z psem swoją zdobyczą. W tamtych ciężkich czasach i On i pies byli w stanie wyżyć ze wspólnych polowań.

Swoją relację z Wilkami opisuje jako pozycję „nad-alfy”. Jest ponad Basiorem i Waderą alfa, jednak to para alfa prowadzi stado a nie On. Swoją pozycję wśród młodych utwierdza przynosząc im jedzenie, które najpierw (udaje że) je pierwszy, a potem daje reszcie.

Żyjąc blisko stada łatwo popełnić błędy:

- Kiedyś p. Werner oddał mocz na wilczym wybiegu, poprawił po nim Basior alfa, a dwa dni później Go zaatakował. Okazało się że Wadera alfa była w rui i jej samiec nie zaakceptował zapachu „nad-alfy”. Pan Werner błyskawicznie zdominował Wilka w momencie ataku, jednak przez cały czas tej rui omijali się z daleka. Po rui Wadery wrócili do dobrych układów.

- Pewnego dnia nieopatrznie przechodząc z wybiegu od jednej Wadery alfa do drugiej – pan Werner nie zmienił ubrania. Momentalnie Wilczyca Go zaatakowała, odgryzła Mu kawałek ucha w pierwszym ataku… drugi atak już zablokował. I tym razem musiał Waderę zdominować, jeśli opuściłby wybieg – już nigdy nie miałby tam powrotu. Po „pacyfikacji” Wadery pozwolił by jego raną zajął się Basior alfa, by wylizał mu krew i okazał uległość.

Na wilczym wybiegu trzeba żyć wilczymi regułami. Nie można np. głaskać Wilka o niższej pozycji w stadzie, bo sprowokowałoby to atak Wilka alfa.

Pan Freund czuje się jakby miał dwa życia: jako Człowiek i jako Wilk. Życie spędził w podróży, w wojsku – gdzie pracował z obozową „maskotką” – Niedźwiedziem.

Od 1974 roku prowadzi Wilczy Park w Merzig. Śpi z Wilkami, karmi je, przebiera się do każdej watahy w inny strój. W Jego parku mieszkają Wilki polarne, europejskie, amerykańskie, indyjskie. Każda wataha ma wybieg około 4-5 ha. Wilki są karmione głównie przejechanymi zwierzętami zbieranymi przez firmy z szos. Same łowią ryby na wybiegu.

Obecnie ma 22 Wilki w 5 watahach. Stara się trzymać małe watahy, do 5-6 Wilków, bo to ogranicza agresję.

Miesięcznie odwiedza ich ponad 500 turystów, dzięki wsparciu miasta Merzig, nadal myśli o rozwoju.

Ori